Są takie wyjazdy, po których naprawdę czujesz, że odpoczęłaś. Nie tylko fizycznie, ale też gdzieś głębiej – w głowie. Tak właśnie było po naszym weekendzie w Hotelu GLAR w Wisełce.
To nowy hotel, położony tuż przy jeziorze, z dala od zgiełku, ale na tyle blisko morza, że w kilka minut można do niego dojechać. Już od pierwszego momentu widać, że wszystko zostało tu przemyślane – od eleganckiego wnętrza, po ciepłą atmosferę i detale, które tworzą ten klimat.

Wnętrza są nowoczesne, ale z klasą – dużo beżu, złamanej bieli, miękkich tkanin i drewna. Wszystko dopracowane, ale bez przesady. Po prostu estetyczne, spokojne i przyjemne dla oka. Pokoje są przestronne, a duże okna wychodzą wprost na jezioro. Rano światło wpada do środka tak pięknie, że nie da się nie wstać wcześniej tylko po to, żeby napić się kawy na tarasie i patrzeć na wodę.
Śniadania – rewelacyjne. Nie chodzi tylko o to, że było duże, ale o to, że wszystko było świeże i naprawdę smaczne. Dużo owoców, ciepłe dania, świeże pieczywo, domowe ciasta, soki. Można spokojnie usiąść, popatrzeć przez ogromne okna i zacząć dzień bez pośpiechu.
Największe wrażenie zrobiła na mnie strefa SPA. To nie jest zwykły hotelowy basen – tylko przestrzeń z widokiem na jezioro, z przeszklonymi ścianami, jacuzzi, saunami i leżankami, na których można po prostu odpłynąć. Wieczorem, kiedy światła przygasają, a w tle słychać delikatną muzykę, naprawdę można się wyłączyć od wszystkiego.

Dzieci też miały tu swoje miejsce – duża sala zabaw, plac na zewnątrz i sporo przestrzeni do biegania. To ważne, bo dzięki temu można było spokojnie usiąść z kawą, a one miały zajęcie. Hotel jest bardzo przyjazny rodzinom, ale nie traci przy tym swojej elegancji – udało się połączyć komfort dorosłych z wygodą dla najmłodszych.
Popołudnia spędzaliśmy na spacerach nad jeziorem, a wieczory w restauracji z widokiem na wodę. Czasem po prostu milczeliśmy. Patrzyliśmy przez okno i łapaliśmy te ciche momenty, które w codziennym życiu tak szybko uciekają.
To miejsce nie jest głośne, nie próbuje być czymś więcej niż jest. I właśnie dlatego tak dobrze się tam czułam. Bo wszystko było „w sam raz” – piękne, spokojne, dopracowane.
Po powrocie miałam to uczucie, że głowa wreszcie odpoczęła. I że nie trzeba dalekich podróży, żeby poczuć coś wyjątkowego.
Hotel GLAR to miejsce, w którym można naprawdę zwolnić, nacieszyć się ciszą i przypomnieć sobie, jak to jest
